Ale Braque nie lubił, kiedy o jego twórczości mówiło się „rewolucja", i chyba miał głęboką rację. Skok jakościowy kubizmu ileż zawdzięcza poprzednikom, zwłaszcza od Maneta - ile zawdzięcza pozornym swoim antypodom, impresjonizmowi, który rejestrując ulotność zjawisk paradoksalnie się od nich oderwał, bo nadał autonomię plamie barwnej, znakowi tej ulotności; ile zawdzięcza architektonice Cézanne'a.
Jeszcze przed kubizmem, w roku 1906, Braque otarł się o Matisse'a i fo-wizm - ekspresjonistyczny (po van Goghu) szał czystych barw, zielone drogi, czerwone nieba, żółte i fioletowe drzewa, autonomia koloru krańcowo wyprowadzona z impresjonizmu - ale u Braque'a bardzo to zostaje ściszone, rozważone: na szaroniebieskawych płaszczyznach grają rozsypane z rzadka, soczyste tony różowe, pomarańczowe, zielone. Następuje ów heroiczny okres kubizmu, czasy Bateau-Lavoir, gniazda malarzy i poetów Montmartre'u, gdzie dyskutują zawzięcie, piszą i malują Braque, Picasso, Juan Gris, Cendrars, Reverdy, Max Jacob, Apollinaire... Patronuje im mądrze galeria Kahnweilera. Poszukiwania nowych relacji przestrzennych i materialnych wiodą Braque'a od niemal abstrakcyjnych, krystalicznie zgeometryzowanych płócien o fakturze akwarelowo-impresjo-justycznej, ale gamie wąskiej, szaroburej, delikatnej - przez kolaże (wkle-janki w obraz gazet czy fornirów) - aż do masywnych, grubo konturowanych, ziarnistych martwych natur o cudownych, głuchych harmoniach. W obrazach z epoki kubizmu rysuje się już wyraźnie cała dalsza droga Braque'a -- ewolucja odbywa się stopniowo, świadomość nawraca do tych Marnych wciąż zagadnień, wciąż od nowa burząc i odbudowując równowagę między krzyżującymi się układami: przestrzennym, linearnym i walorowym, między brzmieniem koloru i jego materią. | |
|