www.dnb.ubezpieczenia-ac.net

Nowe pomysły śnią
„Nowe pomysły śnią mi się zresztą do dziś i śniły się zawsze. Może za dużo o nich myślę - śmieje się. - Kiedyś, gdy byłam jeszcze zawodniczką i mieszkałam tuż nad salą gimnastyczną wstawałam w nocy i zaraz je wypróbowywałam. Tak właśnie powstał mój układ na poręczach, który na mistrzostwach świata w Rzymie przyniósł mi brązowy medal. Dziś czekam do treningu. A czasem aż do niedzieli, kiedy można mieć my dwóch wspaniałych zapaśników, jednych z najlepszych w świecie. Rodzice, Irena i Michał Lipieniowie mieli ośmioro dzieci. Zwykłe; codzienne kłopoty pomnożone przez osiem. Czy naprawdę? Niezupełnie, bo dwoje z tej ósemki odznaczało się szczególną żywotnością i temperamentem. Trzeba więc było mnożyć wydatki na odzież i obuwie, szukać szklarza, by wprawił szyby sąsiadom... A wszystko przez bliźniaków, którzy szukali każdej szansy, by jeden nad drugim mógł udowodnić swą wyższość. Rodzice nie skąpili im serca, ale nie wyróżniali żadnego z nich, więc oni chcieli do tego doprowadzić na własną rękę. Przeważyła młodzieńcza zadziorhość. Ze sportem nie miało to nic wspólnego. Pragnęli po prostu sprawdzić się w równorzędnej walce. Dość często brali się więc za łby lub okładali pięściami. Rodzice do niedawna nie wiedzieli o „turnieju bokserskim" jaki 14-letni wówczas synowie zorganizowali- w sieni domu. Mama z tatą pojechali gdzieś do sąsiadów w odwiedziny i bliźniacy wykorzystali okazję, zapraszając rówieśników. Oczywiście w finale spotkali się Kazik z Józkiem.
| |