Staram się nie myśleć o niczym. Trzeba się skupić. Już od pierwszej chwili, od pierwszych ćwiczeń obowiązkowych wszystko musi iść bez potknięć. Ale jak utrzymać nerwy na wodzy. Czy można się w takiej chwili nie denerwować? Robiłam wszystko, aby tak było. Starałam się nie obserwować moich rywalek, Wmawiałam sobie, że to nie zawody, lecz zwykłe pokazy bez ocen, sędziów... Należy tylko wyjść na planszę, podejść do przyrządu, wykonać swój układ... Jak najlepiej oczywiście! Publiczność nie może się na mnie zawieść. Muszę pokazać wszystko na co mnie stać. Już wcześniej próbowałam tego sposobu. Pomaga. Przynajmniej dotąd zawsze pomagał. Czy i tym razem?
Sobota 15 lipca. Już po układach obowiązkowych. Czuję, że wszystko idzie dobrze. Jak zawsze jednak nie liczę punktów i nie wiem jaki jest aktualny układ sił. Jestem w szatni, gdy wchodzi kierownik naszej ekipy płk Noskiewicz. Czy wiesz, że prowadzisz? - mówi. - Masz dwa punkty przewagi nad Petersen. Jeżeli będziesz tak ćwiczyć dalej... Słowa docierają do mnie powoli. Nie! To chyba niemożliwe! To przecież mistrzostwa świata. Tyle tutaj wielkiej klasy gimnasty-czek! Czy dam radę? Czy wytrwam do końca? Za wcześnie jeszcze na radość. Teraz właśnie trzeba skoncentrować wszystkie siły. Trzeba się skupić. Maksymalnie. Nie wolno mi zaprzepaścić tej szansy. Kiedy kończę ostatnie ćwiczenie czuję jak serce, bijące i tak szybko, przyspiesza jeszcze swój rytm. Jeszcze tylko ocena... a potem wielka radość. Wydaje mi się, że śnię... | |
|