Wyodrębniając tak szkicowo różne znaczenia piękna dotknęliśmy zarazem mnóstwa spraw, wokół których oscylują od wieków debaty o pięknie, spraw między innymi takich: czy piękno jest obiektywną własnością rzeczy, czy może subiektywnym tylko odczuciem? Czy piękno zasadza się na tym, że w kształcie rzeczy odbija się jej sens (cel ?), czy że krystalizuje się w tym kształcie jakaś wartość istniejąca poza rzeczą (idea, psychika twórcy itd.) ? Zresztą te dwie zasady piękna nie są wszak sprzeczne? Jeśli piękno polega na harmonii, to czy artysta tworzy harmonię, przeciwstawiając ją kaprysom natury, czy przeciwnie - odnajduje w naturze harmonię, która jest dlań analogicznym wzorem? Czy przeżycie piękna jest zawsze przyjemnością (ale jeśli nie, to w jakim celu obcowalibyśmy z dziełami sztuki?), a jeśli tak, to jakiego rodzaju przyjemnościaJL
Zatrzymamy~się tylko nad tym ostatnim punktem, bo dotyczy on bezpośrednio pewnych wciąż żywotnych nieporozumień w kwestii wartościowania sztuki. Istnieje mianowicie - mówiliśmy już o tym - dość szeroko rozpowszechniona, popularna opinia, że dzieło sztuki, godne tego miana, musi być piękne. Miałaby ta opinia głębszy sens, gdyby termin „piękno" rozumiany był transcendentalnie i analogicznie albo przynajmniej zgodnie z szerszym znaczeniem akademickim. Niestety jednak termin ten rozumie się zwykle - choćby nieświadomie - w węższym znaczeniu akademickim, to jest jako jedną z kategorii estetycznych, rozszerzoną zwykle o kilka kategorii pokrewnych (takich jak wdzięk, śliczność itp.) i z lekka uzupełnioną znaczeniem idealistycznym. | |
|